WITAJ W TEAM DEFENDER

LEGENDA POWRACA PO LATACH PRZERWY – POZNAJCIE NOWEGO LAND ROVERA DEFENDER. CZAS NAPISAĆ DALSZY CIĄG WSPANIAŁEJ HISTORII.

Defender jest silny, zdeterminowany i zdolny do wielkich rzeczy. Teraz potrzebujemy tylko ludzi. Również zdolnych do największych rzeczy. Głodnych nowych przygód. Którzy chcą osiągnąć coś wspaniałego. Ludzie tacy jak Ty. Podziel się swoją historią związaną z modelem Defender i pozwól nowym fanom podążać Twoimi śladami.

PODZIEL SIĘ SWOJĄ HISTORIĄ
WASZE HISTORIE

Bycie częścią "Teamu Defender" dawało Ci w ciągu ostatnich lat moc robienia absolutnie wszystkiego i podróżowania nawet w najbardziej odległe zakątki tego świata. Poznaj kilka inspirujących historii związanych z modelem Defender.

Wheelchair Trip
Wheelchair Trip

Rzuciliśmy wyzwanie trasie a przy okazji – samym sobie. Przez 371 dni poruszaliśmy się Land Roverem Defenderem, do którego samodzielnie zaprojektowaliśmy szereg udogodnień. Z początku, kiedy opowiadaliśmy o swoim planie, pukano się w czoło. Pomimo wszystkich przeciwności ruszyliśmy w podróż życia. Wheelchairtrip - to tysiące kilometrów bezdrożami Ameryki Południowej. Białe piaski pustyni Atacama, rejs Amazonką do serca dżungli – Iquitos, ceremonie Ayahuaski, tonięcie w błocie, tropikalne choroby i jeden cel: udowodnić, że można pokonać tę morderczą trasę będąc niepełnosprawnym ruchowo.

Podczas wyprawy Wheelchairtrip, pokonaliśmy trasę z Ushuaia na Ziemi Ognistej do Prudhoe Bay na Alasce. Podróż zajęła nam 371 dni.

Nasz samochód to: Land Rover Defender 110 rocznik 1996.

Adam Taraziewicz
Adam Taraziewicz

Moja przygoda zaczęła się jeszcze w brzuchu mojej mamy, bo miłość do Land Rovera jest przekazywana w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie. Mój ojciec w latach 70' naprawiał Land Rovery w Libii, szkolił się w Wielkiej Brytanii i był dla mnie największym autorytetem, o Land Roverach wiedział wszystko. Jako mały chłopiec godzinami przesiadywałem w jego warsztacie. Ja swojego wymarzonego Defendera kupiłem w 2007 roku i przebudowałem według własnego projektu. W 2015 roku stałem się szczęśliwym posiadaczem Defendera Adventure. Z pasji zrodził się sposób na życie i dzisiaj Land Roverami zajmuję się zawodowo. Moja praca to moja pasja, codziennie poznaje nowych ludzi i wszystkich nas łączy miłość spod znaku 'zielonego jaja'.

#onelifeliveit #keepingthelegendalive

Szymon Wramba

Miłość od pierwszego wejrzenia, szczególnie do samochodu, potrafi być dziwna i niezrozumiała. Szczególnie dla tych, którzy samochód traktują jak środek lokomocji, a nie jak sposób, w jaki się żyje. Defender – niby to tylko auto, a jednak styl życia. Niby tylko terenówka, a jednak projekt, który wyzwolił we mnie skrywane głęboko pokłady upartości, kreatywności, zaangażowania i cierpliwości. Niby „tylko traktor”, jak to powiedziała moja żona przy pierwszym kontakcie, a jednak dom, którym staje się na tygodnie podróży w odludne zakątki dla nas i naszych dwóch Husky.
Ponad 2 lata spędzone w garażu, podczas których, jak Feniks z popiołów, od gołej ramy i z głowy pełnej pomysłów, narodził się ten kamperowy wszędowłaz. Możliwości, jakie zaoferował mi Defender 110HT, w połączeniu z wcześniejszymi doświadczeniami z podróży w nieznane, zaowocowały powstaniem dziewczyny z charakterem - mojej Sandy.

Wheelchair Trip
Michał Bielawski

Moja przygoda z off-roadem zaczęła się od służbowych wyjazdów w teren. Ot taka praca łącząca przyjemne z pożytecznym. W firmie bywały różne terenówki. Pewnego dnia dowiedziałem się że firma zakupi Defendera. Ucieszyłem się bo fajnie będzie mieć we flocie auto kultowe. Tak też się stało. Kiedy Defender był już w firmie postanowiłem wypróbować jak najprędzej auto, sprawdzić jak sprawuje się w terenie i znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego stało się kultowe. Już po pierwszej przejażdżce zrozumiałem dlaczego tak jest. Zakochałem się w nim i miłość ta trwa do dzisiaj. Najbardziej w samochodzie urzekło mnie że jest to cały czas klasyczna terenówka, których niewiele już pozostało. Liczę na to, że nowy model będzie równie wspaniały co poprzednik. Będzie samochodem nowoczesnym, ale zachowa klasyczny charakter samochodu terenowego i że równie doskonale będzie sobie radził w terenie.

Krzysztof Gąsiorowski

Chwile których nie zapomnę do dzisiaj, jazda wspaniałym klasykiem rozbudzają wielką wyobraźnie podróżowania.

Marcin Grudziński

Pokochałem go jak tylko go zobaczyłem. Zniszczony w zajezdni MPK. Służył do wożenia opon. Ciekło wszystko co jeszcze miało w sobie płyn. Podobno stan idealny. Taki nam przekazano. Wcześniej służył w Straży Granicznej. Po 17 miesiącach nie małym kosztem odnowiony i przywrócony do życia. Teraz stoi większość czasu w garażu, a nie pod chmurką. Po każdej akcji myty i czyszczony do sucha. Każdy w Jednostce dba o niego jak o młodszego brata. No i ten pseudonim służbowy ... Rosomak. Dzielnie w Beskidzie Sądeckim pokonuje każdy szlak, nigdy nie zawiódł, nigdy nie stanął, nigdy się nie zakopał. Nasz Rosomak.
Nie ma nawiewu ciepłego powietrza, nie ma też zimnego. Nie ma webasto. Nie ma ogrzewanej szyby. Nie ma radia. Ale ma to coś , duszę. Wsiadasz, odpalasz i wiesz że dojedzie.

Adam Taraziewicz
Śladem Wierzb

Miewa swoje humory, czasem ze starości lubi popuścić kropelkę lub dwie na podjazd, zapaszek w środku jest daleki od zapachu nowego samochodu, ale właśnie za to go uwielbiamy. Najlepsze jest to, że od momentu gdy jest z nami, totalnie zmienił się nasz sposób spędzania wolnego czasu. Niemalże w każdy weekend zabiera nas na mini wyprawy w okolicach Warszawy, towarzyszy w trakcie wakacyjnych podróży i moich samotnych wojaży. Inspiruje do działania, planowania, zastanawiania się, gdzie w najbliższym czasie wyskoczyć na urlop lub wakacje a nawet do nauki podstaw mechaniki :) Co z tego, że nie ma klimatyzacji, jest niewygodny, powolny, troszkę hipochondryczny, jak zawsze dowozi nas do celu. Mocno ciekawszy od komputera czy kanapy pochłaniacz wolnego czasu. :)

Kamil Hołownia

Mój defekter.

Mariusz Sobański

Od zawsze interesowałem się autami terenowymi ale pierwszy wspaniały kontakt z Defenderem miałem podczas podróży po Ameryce południowej gdzie znajomy posiadacz tego auta ruszył w roczną podróż po obu Amerykach a ja miałem możliwość do niego dołączyć na cały miesiąc. Zwiedziliśmy Argentyne, Chile i Boliwie, moja podróż trwała miesiąc ale to wystarczyło by zakochać się w tym aucie, poczuć jego dusze... Był to najlepszy urlop w moim życiu, codziennie spaliśmy w innym pięknym miejscu na łonie natury czy to nad brzegiem jeziora, na pustyni czy w górach. W aucie spały dwie osoby i dwie kolejne w namiocie dachowym, mieliśmy w aucie wszystko potrzebne do przeżycia. Od tamtej pory szukam Defendera dla siebie na swoje małe i duże podróże które planuje, to jest tylko kwestia czasu i również będę szczęśliwym posiadaczem tej legendy...

Jakub Kiedrowicz-Myjak

Mój Tata bez względu czy znajdowaliśmy się w Chorwacji, Austrii czy Słowenii zawsze powtarzał "Tutaj by się pojeździło Land Roverem". Teraz kiedy jeździmy z Żoną gdziekolwiek byśmy byli tez przed oczami mam Land Rovera z doczepionym namiotem, który daje nam wolność i pewność, że dojedziemy wszędzie gdzie chcemy. Myślę, że przekazał mi "etos" marki, który pozwala, umożliwia, zwiększa chęci i możliwości. Mam nadzieję, że kiedyś będę mógł mu w prezencie podarować jakiś model tej marki, a tymczasem bardzo chciałbym go zabrać na prezentację najnowszego modelu.
PS. Zawsze przesyłamy sobie zdjęcia spotkanych na codzień Land Roverów!

Anna Sańczuk

Nie potrafię powstrzymać uśmiechu na twarzy jak wsiadam za kierownicę Defendera. Jesteśmy ze sobą stosunkowo od niedawna ale jest to spełnienie kilkunastoletniego marzenia. Te bliskie podróże mamy już za sobą, a planowanie tych dalekich powoduje wypieki na twarzy. Nieograniczone możliwości przygód ekscytują ale to co cieszy mnie najbardziej to to, że odkąd posiadam Defendera zainteresowałam się mechaniką samochodową. Nigdy nie sądziłam, że z taką radością będę spędzać każdą wolną chwilę w garażu umorusana olejem, a Land Rover Workshop Manual stanie się moją lekturą przed snem. Tak też, dla mnie posiadanie Defendera to już przygoda sama w sobie.

Link do video: https://vimeo.com/335369386

Tomek Jendryczka

Leciwy już Defender, 9-cio osobowy. Na bagażniku namiot, skrzynie, trapy i panele słoneczne... Na pace lodówka a dodatkowe akumulatory skitrane pod siedzeniem pasażera... Auto jeździ tak na codzień. Obojętnie czy przejażdżka dookoła komina, czy rajd, czy daleka wyprawa - siadam i jadę.

Rysiek Hendzel

Mój srebrny, trzydrzwiowy Defek jest z nami od 17 lat. Tłukliśmy go po bezdrożach bieszczadzkich, po brodach Roztocza. Nie ma żadnych przeróbek, udoskonaleń. Poza wciagarką, lightbarem i snorkelem- fabryczne wykonanie. Nigdy mnie nie zawiódł. Kochamy Go ;)

Maciej Ozdoba

Pierwszy raz Defender trafił w moje ręce jak miałem zaledwie 20 parę lat. Już pierwszego dnia razem z przyjacielem zdecydowaliśmy się zaznać offroadu. Wybraliśmy bagienka na warszawskim Wilanowie nie mając żadnego doświadczenia. Dla Defendera to był spacer. Mimo, że nie zbliżyliśmy się nawet trochę do jego prawdziwego potencjału, to czuliśmy się jak byśmy zdobywali najdalsze miejsca Amazonii. Tak się narodziła moja miłość do offroadu i Defendera.

Paweł Byra

Kiedyś był frelek... od tego zaczęło się w sumie kochanie zielonego jajka... nadal kocham i kochać będę

Enio Chłapowski-Myjak

Land Rover towarzyszy mi i mojej rodzinie od 20 lat - od mojej wczesnej młodości. Jeden z nich szczególnie - czarny, trzydrzwiowy Defender. Jedyny znany mi samochód z prostopadłą tylną kanapą. Jeździliśmy nim na „rodeo” - rajdy po bezdrożach, testując jego amortyzatory na wertepach i możliwości pokonywania najtrudniejszych przeszkód. Od tamtego czasu widok Defendera gdziekolwiek na świecie wywołuje u mnie tylko najlepsze emocje.

Maciej Kopciał

Land Rover Defender kojarzy mi się z solidnym i ponadczasowym, prawdziwym autem terenowym. Mimo, że to samochód w stu procentach na bezdroża, zawsze przyciągał oko, ma w sobie szlachetność, nikogo nie dziwią zdjęcia królowej Wielkiej Brytanii Elżbiety II prowadzącej Defendera. Kolejnym skojarzeniem jest na pewno Safari, wydaje się że to ulubione auto do poruszania się po bezdrożach Afryki i podziwiania roślinno zwierzęcego krajobrazu. Takie mam obrazy gdy myślę o tym samochodzie, lubię jak auto ma swoją historię jaką z pewnością Land Rover Defender posiada i jestem ciekawy jej kontynuacji.

 






HISTORIE PRZYSZŁOŚCI

 
Nic nie powstrzymuje Team-u Defender. Defender symbolizuje nadzieję, inspiruje odwagę i pomaga stawiać czoła wszystkiemu, z czym przyjdzie zmierzyć się tym, którzy chcą ulepszyć świat.





yt:7RS-TCaXTKE

Team Defender nigdy się nie zatrzymuje. Nie chcesz podzielić się swoją historią, ale chcesz być na bieżąco? Subskrybuj najnowsze wiadomości Defender.

BĄDŹ NA BIEŻĄCO